Jednym z ważniejszych i zarazem najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z nowymi realizacjami dworków i domów w stylu dworu jest z pewnością ich otoczenie. Wielokrotnie da się słyszeć z ust ludzi nieprzychylnych architekturze dworkowej komentarze o strasznych osiedlach „dworów” budowanych na 500-metrowych działkach. W opinii tej jest trochę racji, ale zdecydowanie więcej... niezrozumienia. No właśnie. W jaki sposób dawniej wybierano najlepsze miejsce dla rodzinnej siedziby?






Któż nie oglądał „Pana Tadeusza”? Wielu z nas widziało również najnowszą ekranizację „Ślubów panieńskich”. Występujące tam dwory, odpowiednio z początku XIX i połowy XVIII wieku nieodzownie kojarzą się nam również z okiennicami. Przeglądając litografie czy drzeworyty z epoki możemy zauważyć, że okiennice w tym okresie były zdecydowanie chętniej stosowane niż w wiekach wcześniejszych i późniejszych...* Tak więc, jeśli myślimy o stylowym wykończeniu dworu, nie zapominajmy również o poszczególnych epokach. Okiennice najczęściej stosowane były we dworkach szlachty zagrodowej oraz w parterowych dworach klasycystycznych. Częściej w drewnianych, niż w murowanych.
Dziś, tak jak i dawniej nikt nie wyobraża sobie budowy domu, dworu bez przytulnego kominka. Ta sama w istocie chęć posiadania w ostatnim dwudziestoleciu miała jednak zupełnie inne podłoże. Kilka stuleci temu kominki i później piece były jedynym znanym sposobem ogrzania domu w okresie mrozów. W ostatnich latach kominek pełnił jedynie funkcję dekoracyjną nadającą wnętrzu charakter. Dziś jednak w dobie dynamicznie rozwijających się nowych technologii grzewczych i kominki wracają do źródła stwarzając możliwość bycia głównym źródłem ciepła.


